I Mistrzostwa Świata 2013

15-16 czerwca 2013, Stadion miejski Legii Warszawa

W dniach 15 i 16 czerwca 2013 roku odbyły się w Warszawie pierwsze w historii Mistrzostwa Świata Dzieci z Domów Dziecka. Była to największa w historii impreza sportowa organizowana dla podopiecznych placówek opiekuńczo-wychowawczych. Wzięło w niej udział blisko 250 młodych piłkarzy z całego świata. Na boisku rywalizowały ze sobą: Argentyna, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Czechy, Estonia, Finlandia, Francja, Holandia, Litwa, Luksemburg, Macedonia, Madagaskar, Niemcy, Polska, Rosja, Słowacja, Słowenia, Szwajcaria, Tajlandia, Węgry, Wietnam, Zimbabwe.

Tytuł Mistrza Świata zdobyła reprezentacja Polski, II miejsce przypadło drużynie Holandii, a brązowe medale wywalczyła reprezentacja Rosji.

Podczas zawodów młodzi sportowcy mieli niezwykłą okazję spotkać wybitnych piłkarzy
z całego świata. Pierwszego dnia turnieju, podczas fazy pucharowej w roli sędziów piłkarskich wystąpili: Quinton Fortune (Manchester United), Florin Raducioiu (AC Milan),
Siarhiej Alejnikau (Juventus), Tomasz Kłos (FC Kaiserslautrern), Dariusz Dziekanowski (Legia Warszawa), Radosław Gilewicz (Austria Wiedeń).

Drugiego dnia turnieju odbył się mecz Polska vs. Reszta Świata, w którym zagrały drużyny złożone z gwiazd światowego futbolu oraz dzieci. Pojedynek zakończył się wynikiem 4:6 dla drużyny Reszty Świata.

Podczas wieńczącej Mistrzostwa gali finałowej przyznano szereg nagród. Tytuł najlepszego zawodnika otrzymał Hassan Boutayeb z Holandii, królem strzelców został reprezentant Polski Jakub Matusiak. Nagrodę dla najlepszego bramkarza otrzymał Krzysztof Kot, a królem asyst okazał się Adrian Kruszyński. Tytuł drużyny Fair Play otrzymała reprezentacja Tajlandii, na którą niemal jednogłośnie zagłosowały wszystkie drużyny turnieju.

Wyniki I Mistrzostw Świata Dzieci z Domów Dziecka w Piłce Nożnej

Grupa A

1. Polska 1
2. Madagaskar
3. Polska 2
4. Czechy
5. Macedonia
6. Finlandia

Mecz Drużyny Wynik
1 Polska 1 vs Madagaskar 5:1
2 Polska 2 vs Finlandia 3:1
3 Czechy vs Macedonia 1:0
4 Polska 1 vs Finlandia 4:1
5 Madagaskar vs Macedonia 8:0
6 Polska 2 vs Czechy 8:0
7 Polska 1 vs Macedonia 13:0
8 Finlandia vs Czechy 3:0
9 Madagaskar vs Polska 2 1:4
10 Polska 1 vs Czechy 10:0
11 Macedonia vs Polska 2 0:6
12 Finlandia vs Madagaskar 1:2
13 Polska 1 vs Polska 2 0:2
14 Czechy vs Madagaskar 0:12
15 Macedonia vs Finlandia 1:8

 

Drużyna
Punkty Bramki
strzelone
Bramki
stracone
1 Polska 2 15 23 2
2 Polska 1 12 32 4
3 Madagaskar 9 24 10
4 Finlandia 6 14 10
5 Czechy 3 1 33
6 Macedonia 0 1 36

 

Mecz otwarcia turnieju zapowiadał się pasjonująco. Do pierwszej potyczki Mistrzostw Świata Dzieci z Domów Dziecka przystąpiły drużyny Polski I i Madagaskaru. Po zawodnikach widać było stres związany z debiutem w tak wielkiej imprezie, w początkowej fazie meczu ciężar gatunkowy spotkania aż odczuwało się w powietrzu. Obu drużynom zależało na dobrym „wejściu” w turniej, dlatego zaczęły ostrożnie, wzajemnie się badając. Od mocnego uderzenia zaczął Madagaskar i to zawodnik tej drużyny rozpoczął strzelanie w turnieju pokonując Krzysztofa Kota i zapewniając swojemu zespołowi prowadzenie do przerwy 1-0. Na drugą połowę wyszła już jednak odmieniona reprezentacja Polski, naładowana w przerwie bojową energią i wiedząca co ma robić. Ostre strzelanie rozpoczął Jakub Matusiak, który zdobywał bramki jak w transie. Szybkie cztery gole tego zawodnika, uwieńczone asystą przy trafieniu Oskara Jackowiaka, zapewniły Polakom zwycięstwo w meczu otwarcia 5-1. Postawa Madagaskaru kazała jednak sądzić, iż napsują w tym turnieju krwi jeszcze niejednej drużynie.

W kolejnym meczu tej grupy spotkały się Polska II i Finlandia. Znając wynik pierwszego meczu gospodarze turnieju nie chcieli być gorsi od swoich rodaków i również pragnęli zacząć od mocnego uderzenia. Zadanie nie należało jednak do łatwych, gdyż Finlandia nie przyjechała do Polski na wycieczkę krajoznawczą i od samego początku pokazywała wielkie zaangażowanie i chęć do gry. Po zaciętym meczu pełnym walki Polska II wygrała 3-1, pokazując wyrafinowany, zespołowy futbol. Na wyróżnienie zasłużyła przede wszystkim współpraca Adriana Kruszyńskiego i Damiana Szwata, którzy zaliczyli po golu i asyście. Ekipa Finlandii zaś dostała duże brawa za postawę w tym pojedynku.

Do trzeciego meczu grupy A przystąpiły zespoły z Czech i Macedonii. Mecz obfitował w ciekawe pojedynki, kilka klarownych sytuacji strzeleckich, a wynik był niepewny do samego końca. Po zaciekłym pojedynku minimalnie lepsza okazała się ekipa naszych południowych sąsiadów, która wygrała 1-0 po świetnej wymianie piłek dwójki swoich napastników.

Następny mecz to starcie Polski I z twardą ekipą Finlandii. Widać było od początku, iż polska drużyna wyciągnęła wnioski z pierwszego meczu i tym razem nie pozwoliła narzucić sobie stylu gry przeciwnika, a wręcz przeciwnie, non stop nękała strzałami bramkarza Finlandii, w czym przodował znowu Kuba Matusiak, pokazując że cztery bramki w meczu z Madagaskarem to dopiero początek. Z Finami dołożył trzy kolejne, czwartą „dorzucił” Kamil Maślanik, na co przeciwnik odpowiedział trafieniem honorowym. Wynik tego meczu, czyli 4-1 dla Polski I, pokazał, że optymistycznie można oceniać szanse gospodarzy na wyjście z grupy, Finlandii zaś nie zamykał drogi do awansu, tym bardziej, że kolejny raz pokazała dobry futbol i czuć było, że zdobywanie punktów przez tę drużynę jest tylko kwestią czasu.

Na piąty mecz tej grupy przypadł pojedynek między Madagaskarem i Macedonią.
Młoda, ale jakże ambitna drużyna Macedonii nie potrafiła stawić czoła rozdrażnionemu porażką w meczu otwarcia Madagaskarowi i stała się ofiarą „zemsty”, a wygrana 8-0 idealnie odzwierciedlała sportową złość zawodników tej reprezentacji po przegranej z Polską I.

Mecz ten musiał zrobić wrażenie na uczestnikach kolejnego spotkania, Polsce II i Czechach. Jak się okazało, lepiej zareagowała reprezentacja gospodarzy, która podjęła rękawicę rzuconą przez Madagaskar w korespondencyjnym pojedynku i… wyrównała ich osiągnięcie, także zwyciężając 8-0. Kolejny raz Polacy pokazali zespołowy futbol, a „zdobycz” bramkową rozdzielili między siebie aż czterej zawodnicy.

Widząc popisy strzeleckie swoich najgroźniejszych rywali do wyjścia z grupy, kadra Polski I przystępując do meczu z Macedonią aż kipiała chęcią zwycięstwa. Macedończycy rozpoczęli mecz dobrze, ale na rozpędzoną już polską machinę, napędzaną przez Kubę Matusiaka i Kamila Maślanika, umiejętnie kierowaną przez kapitana Maćka Glauberta, to było za mało. Polacy zwyciężyli 13-0 bijąc tym samym turniejowy rekord goli strzelonych w jednym meczu.

Mecz numer 8 to starcie Finlandii z Czechami. Finowie nie mogli sobie już pozwolić na stratę punktów, dlatego postawili na szczelną obronę i uważną grę, wyprowadzając zabójcze kontry. Taktyka ta okazała się słuszna, pewna wygrana 3-0 pozwoliła przeskoczyć Czechów w tabeli i dawała jeszcze nadzieję na wyjście z grupy, przy korzystnych dla Finów wynikach innych drużyn.

Kolejny mecz to hit Madagaskar – Polska II. Spotkanie pełne emocji, świetnych szybkich ataków, doskonałych parad bramkarskich i co najważniejsze dla kibiców, bramek. Po zaciętym spotkaniu Polska II zwyciężyła 4-1, ale stratę jednego tylko gola zawdzięcza kapitalnie dysponowanemu bramkarzowi, Danielowi Kołaczowi.

Mecz dziesiąty pomiędzy Polską I a Czechami, zakończony wynikiem 10-0 przypieczętował awans gospodarzy turnieju do ćwierćfinału. W meczu tym Kuba Matusiak pokazał, że celuje w koronę króla strzelców turnieju, bezlitośnie aplikując czeskiemu bramkarzowi aż 7 bramek! Obrona polskiego zespołu kierowana przez Maćka Glauberta, wspomaganego przez niezmordowanego Daniela Segieca i Mateusza Śliwę, nie pozwoliła na wiele napastnikom Czech, dzięki czemu Krzysztof Kot zachował czyste konto.

Polska II nie chciała być gorsza i w meczu numer 11 pokonała Macedonię 6-0, zapewniając obu ekipom gospodarzy awans z grupy, niezależnie od wyników pozostałych spotkań. Kluczem do sukcesu okazała się żelazna dyscyplina taktyczna, poukładana gra wszystkich formacji i widoczna odpowiedzialność zawodników za wynik.

Następne spotkanie to najbardziej zacięty mecz tej grupy. Finlandia i Madagaskar, mimo iż wiedziały, że szans na awans już nie mają, dały pokaz wspaniałego futbolu. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, akcje raz za razem sunęły na obie bramki, a ostatecznie nieznacznie 2-1 zwyciężył Madagaskar.

Mecz numer 13 to starcie o pierwsze miejsce w grupie. Los przydzielił do tej roli reprezentacje Polski I i Polski II. Obie drużyny przed tym meczem miały po 12 punktów i w bratobójczym pojedynku musiały rozstrzygnąć kwestię zwycięstwa w grupie A. Lepiej psychicznie wytrzymali to spotkanie zawodnicy Polski II, którzy zwyciężyli 2-0. Obie bramki strzelił Adrian Kruszyński, pokonując swojego przyjaciela, Krzyśka Kota. Dla Polski II wynik ten oznaczał pierwsze miejsce w grupie i spokojne oczekiwanie na ćwierćfinałowego rywala. Dla Polski I, mimo pewnego wcześniej awansu z grupy, oznaczał nerwowe spoglądanie na drabinkę turniejową i sprawdzanie, kto wygra grupę B i tym samym zostanie ich przeciwnikiem w fazie pucharowej. Po tej porażce widoczna była nerwowość w ekipie Polski I, zawodnicy i sztab trenerski mieli jednak to szczęście, że na wyciągnięcie wniosków i ochłonięcie był czas do następnego dnia.

Przedostatnie spotkanie tej grupy to festiwal strzelecki Madagaskaru, który wypunktował Czechów 12-0, a meczem zamykającym zmagania grupy A było spotkanie Finlandii z Macedonią, zakończone wynikiem 8-1.

Grupa B

1. Niemcy
2. Wetnam
3. Francja
4. Białoruś
5. Węgry
6. Zimbabwe

Mecz Drużyny Wynik
1 Niemcy vs Wietnam 1:3
2 Francja vs Zimbabwe 3:0
3 Białoruś vs Węgry 3:0
4 Niemcy vs Zimbabwe  3:4
5 Wietnam vs Węgry 0:0
6 Francja vs Białoruś 1:2
7 Niemcy vs Węgry 1:4
8 Zimbabwe vs Białoruś 1:2
9 Wietnam vs Francja 1:3
10 Niemcy vs Białoruś 0:3
11 Węgry vs Francja 2:0
12 Zimbabwe vs Wietnam 0:1
13 Niemcy vs Francja 0:6
14 Białoruś vs Wietnam 1:2
15 Węgry vs Zimbabwe 5:3

 

Drużyna
Punkty Bramki
strzelone
Bramki
stracone
1 Białoruś 12 11 4
2 Węgry 10 11 7
3 Wietam 10 7 5
4 Francja 9 13 5
5 Zimbabwe 3 8 14
6 Niemcy 0 5 20

 

Na początek zmagań w tej grupie los zaserwował nam pojedynek Niemcy-Wietnam. Nasi zachodni sąsiedzi z impetem zaczęli spotkanie, wykazując wielką chęć zwycięstwa. Po kilku akcjach z ich strony zawodnicy Wietnamu opanowali jednak nerwy i to oni zdobyli trzy bramki, dając sobie strzelić tylko jedną. Końcowy rezultat 3-1 Wietnam zawdzięcza zarówno skutecznej grze swoich napastników, jak i świetnej postawie bramkarza, Tam Dinh Trana.

Drugi mecz to pasjonująco zapowiadający się spektakl europejsko-afrykański, czyli starcie Francji i Zimbabwe. Był to pokaz radości czerpanej z futbolu przez obie strony, zawodnicy urządzili nam wspaniałe widowisko zakończone wynikiem 3-0 dla Francuzów. Zarówno gracze jak i kibice oglądający ten mecz kończyli go z szerokimi uśmiechami na twarzach, gdyż naprawdę obie drużyny pokazały, co znaczy dobra zabawa w sporcie!

Kolejne spotkanie, Białoruś-Węgry, było potwierdzeniem wysokiego poziomu rozgrywek, oba zespoły prezentowały się nienagannie zarówno pod względem technicznym jak i taktycznym. Wynik 3-0 dla Białorusi nie oddaje w pełni tego, co działo się na boisku, gdyż Węgrzy byli równorzędnym przeciwnikiem, nie odstając wcale od rywala. Brak strzelonych goli po węgierskiej stronie należy uznać za sporego pecha, przy czym trzeba docenić także kilka spektakularnych interwencji białoruskiego bramkarza.

Emocjami z czwartego meczu tej grupy, Niemcy-Zimbabwe, można by obdzielić kilka innych spotkań! Akcja za akcją, raz w jedną, raz w drugą stronę – strzały, gole, parady. Prowadzenie zmieniało się tak szybko, że istniała obawa, iż sędziowie i kibice nie nadążą za tempem tego spotkania 😉 Ostatecznie minimalnie lepsza okazała się ekipa z Afryki, zwyciężając 4-3.

Mecz numer 5 to były wytrawne, piłkarskie szachy dla prawdziwych koneserów futbolu. Mimo bezbramkowego rezultatu nikt nie mógł być zawiedziony tym, co zobaczył na boisku w wykonaniu drużyn Wietnamu i Węgier. Doskonały, twardy mecz dwóch świetnie poukładanych przeciwników. Mimo kilku dobrych okazji żaden z bramkarzy nie skapitulował i po rewelacyjnym spotkaniu zespoły podzieliły się punktami.

Następny mecz potwierdził dobitnie niezwykle wyrównany poziom w tej grupie. Białoruś pokonała Francję 2-1 po dwóch bramkach Nikity Kopoczevskija. Było to kolejne spotkanie, w którym bardzo trudno wskazać było lepszy zespół. Po nim wszyscy obecni tego dnia na stadionie warszawskiej Legii byli pewni, że rywalizacja w grupie B będzie zaciekła do samego końca i o awansie do ćwierćfinałów decydować będą niuanse.

Kolejny mecz, czyli Niemcy-Węgry, był popisem gry Laszlo Hagi, który zdobył dwie bramki, dołożył do tego asystę i poprowadził swój zespół do zwycięstwa nad naszymi zachodnimi sąsiadami 4-1. Węgrzy kontrolowali spotkanie od początku do końca, a Haga był najjaśniejszą jego postacią.

Mecz numer 8 to kolejne mocne widowisko w tej grupie. Białoruś podejmowała Zimbabwe i nie była to łatwa przeprawa. W  zaciętym pojedynku główną rolę znowu odegrał białoruski napastnik Nikita Kopoczevskij, ponownie strzelając dwa gole i zapewniając swojej reprezentacji zwycięstwo 2-1.

Następny mecz, zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami, także dostarczył niesamowitych emocji. Francja uporała się w nim z Wietnamem 3-1, co jednak przyszło jej z ogromnym trudem. Ten wynik jeszcze bardziej skomplikował sytuację w grupie, a wskazanie dwóch drużyn, które awansują do fazy pucharowej było nie lada wyzwaniem.

Dziesiąty pojedynek grupy B, w którym Niemcy podejmowali Białoruś, okazał się pokazem niezwykłej dojrzałości i mądrości zespołu zza naszej wschodniej granicy. Białorusini zdawali sobie sprawę z wyników, jakie osiągają ich rywale do awansu i zareagowali najlepiej jak mogli, pewnie pokonując Niemców 3-0. Prym na boisku wiódł Vasilij Sosov, który dzielił i rządził na placu boju, strzelając dwa gole.
Trzeciego dołożył niezawodny Kopoczevskij i Białoruś była już prawie pewna awansu do ćwierćfinału.

Rozgrywki grupowe wchodziły w decydującą fazę, a w kolejnym meczu mający wielki apetyt na awans Węgrzy podejmowali grającą miły dla oka futbol Francję, która też z nadzieją patrzyła w kierunku ćwierćfinałów. Po kolejnym świetnym występie Węgrzy, prowadzeni na boisku przez Marka Haczkę, zwyciężyli 2-0 i pozostali w grze o kolejną rundę.

Mecz dwunasty zapowiadał się ekscytująco, gdyż miało w nim dojść do pojedynku afrykańsko-azjatyckiego: Zimbabwe-Wietnam. Obie drużyny stworzyły kilka dobrych sytuacji, dało się zauważyć wzajemny respekt i obawę przed stratą bramki. Po niezwykle wyrównanym spotkaniu minimalnie lepsi okazali się Wietnamczycy, wygrywając 1-0 i wracając do walki o ćwierćfinał!

W kolejnym meczu po raz ostatni szansę zaprezentowania się publiczności mieli Niemcy oraz Francuzi. Zdecydowanie lepiej wykorzystali ją gracze znad Sekwany aplikując naszym zachodnim sąsiadom aż sześć bramek, nie tracąc przy tym żadnej i pokazując radosny futbol, przy którym ręce kibiców same składały się do oklasków.

Przedostatnie spotkanie tej grupy to mecz na szczycie, Białoruś-Wietnam. Pewni awansu Białorusini chcieli przypieczętować swoje zwycięstwo w grupie, jednak gracze Wietnamu wiedzieli, że tylko wygrana pozwoli im jeszcze zachować nadzieję na występ w ćwierćfinale. Ambitni Azjaci dopięli swego i po jednym z najlepszych spotkań w całych rozgrywkach grupowych zwyciężyli 2-1. Po tym meczu byli już jedną nogą w następnej rundzie, jednak pomyślnym dla nich scenariuszem musiał zakończyć się ostatni mecz grupy B.

W ostatnim spotkaniu walczące o awans Węgry podejmowały Zimbabwe. Jeżeli komuś jeszcze mało było wrażeń w tej grupie, to co działo się w tym spotkaniu musiało usatysfakcjonować nawet największego malkontenta! Oglądając ten mecz można było poczuć się jak na rollercoasterze. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, a zawodnicy obu drużyn postanowili rozstać się z rozgrywkami grupowymi w sposób iście spektakularny – strzelając do spółki aż osiem goli! Wynik na swoją korzyść rozstrzygnęli Węgrzy, którzy zwyciężyli 5-3. Główne role odgrywali Krisztian Finta i Mark Haczka, którzy ustrzelili po dwa gole, dzielnie sekundował im Laszlo Haga, rozdając dwie asysty. Wynik tego spotkania, a także fakt, że Węgrzy zremisowali bezbramkowo z Wietnamem los awansu oddał w ręce… matematyki. Po chwili wielkiego wyczekiwania wszystko było już jasne – z pierwszego miejsca awansowała Białoruś, z drugiego zaś drużyna Węgier, wyprzedzając Wietnam jedynie liczbą strzelonych bramek. Niezwykle emocjonujące zmagania w tej jakże wyrównanej grupie!

Grupa C

1. Litwa
2. Tajlandia
3. Szwajcaria
4. Słowacja
5. Bośnia i Herzegowina
6. Luksemburg

Mecz Drużyna Wynik
1 Litwa vs Tajlandia 5:0
2 Szwajcaria vs Luksemburg 2:0
3 Słowacja vs Bośnia i Herzegowina 0:4
4 Litwa vs Luksemburg 6:0
5 Tajlandia vs Bośnia i Herzegowina 0:1
6 Szwajcaria vs Słowacja 1:1
7 Litwa vs Bośnia i Herzegowina 1:2
8 Luksemburg vs Słowacja 2:3
9 Tajlandia vs Szwajcaria 0:3
10 Litwa vs Słowacja 4:0
11 Bośnia i Herzegowina vs Szwajcaria 2:0
12 Luksemburg vs Tajlandia 2:1
13 Litwa vs Szwajcaria 2:1
14 Słowacja vs Tajlandia 3:1
15 Bośnia and Herzegowina vs Luksemburg 4:0

 

Drużyna
Punkty Bramki
strzelone
Bramki
stracone
1 Bośnia i Hercegowina 15 13 1
2 Litwa 12 8 3
3 Szwajcaria 7 7 5
4 Słowacja 7 7 12
5 Luksemburg 3 4 16
6 Tajlandia 0 2 14

 

Jako pierwsi na placu boju w grupie C zameldowali się Litwini i Tajowie. Nasi sąsiedzi urządzili na dzień dobry kanonadę i zaaplikowali niezwykle sympatycznej tajskiej ekipie pięć goli, nie tracąc żadnego. Dobre wejście w turniej to podstawa, po pierwszym meczu Litwa wyglądała na dobrze dysponowaną, Tajlandia zaś pokazała, że nie należy skazywać jej na porażkę i jeszcze może w tym turnieju namieszać. Dwie bramki zdobył Vytautas Radzevicius, pozytywne wrażenie zostawili po sobie także Artiom Spelman i Matas Gacevicius.

Na drugim meczu stawiły się Szwajcaria i Luksemburg. Okazało się, że mechanizm szwajcarskiego zegarka był dobrze naoliwiony, w wyniku czego zwycięstwo 2-0 stało się udziałem młodych następców Philippe Senderosa i Alexandra Freia. Zawodnicy z Wielkiego Księstwa Luksemburg swoich szans musieli szukać w następnych spotkaniach.

Mecz numer 3 to zwycięstwo Bośni i Hercegowiny nad Słowacją 4-0. Obserwatorzy tego spotkania zachwycali się umiejętnościami technicznymi Ahmeta Lihić z numerem 10, który ustrzelił hattricka, dwie asysty przy jego golach zaliczył Emir Pirić. Bośniacy pokazali, że mogą być nawet jednym z kandydatów do końcowego triumfu w turnieju.

W kolejnym spotkaniu Litwa ponownie dała popis strzelecki, wygrywając z Luksemburgiem aż 6-0, a prawdziwy show zrobił strzelec czterech bramek Vytautas Radzevicius. Litwini nie zamierzali oglądać się na wyniki rywali i jak najszybciej zamierzali wywalczyć upragniony awans do ćwierćfinału.

Następny mecz to pasjonująca walka azjatycko-europejska, fascynujący i niezwykle wyrównany pojedynek pomiędzy Tajlandią i Bośnią i Hercegowiną, zakończony zwycięstwem ekipy z Europy 1-0. Po tym meczu Tajowie nie mieli czego się wstydzić, gdyż grali jak równy z równym, pokazując ambicję i zawziętość, czym zyskali uznanie kibiców oraz przeciwników.

Na szóste spotkanie wyszły Szwajcaria i Słowacja. Po dobrym meczu okazało się, iż trafili na siebie godni rywale, którzy ostatecznie, po dwóch mocnych ciosach z każdej strony, podzielili się punktami, a mecz zakończył się sprawiedliwym rezultatem 1-1.

Mecz numer 7 był tym, na który wszyscy z niecierpliwością czekali i się nie zawiedli. Ale po kolei. Na boisku spotkały się Litwa, prowadzona do boju przez rozpędzonego Vytautasa Radzeviciusa, oraz Bośnia i Hercegowina pod dowództwem niezwykle utalentowanego i bardzo inteligentnie grającego zawodnika z numerem 10 – Ahmeta Lihić. Liderzy nie zawiedli oczekiwań publiczności i trenerów i zgodnie strzelili po jednym golu. Szalę zwycięstwa na korzyść Bośniaków przechylił jednak Emir Pirić i to jego drużyna mogła cieszyć się z wygranej w meczu na szczycie grupy C.

Ósme spotkanie tej grupy to istna bomba emocji. Drużyny Luksemburga i Słowacji zafundowały nam niesamowity spektakl, prezentując ultraofensywny futbol i wymianę ciosów, w której minimalnie lepsi okazali się nasi południowi sąsiedzi, zwyciężając 3-2 po rewelacyjnym meczu. Kibice żałowali, że ta rozgrywka tak szybko się skończyła!

W kolejnym spotkaniu reprezentacja Szwajcarii spotkała się z Tajlandią. Od początku spotkania dało się odczuć, że Szwajcarzy wyszli na boisko z jednym tylko celem, a było nim oczywiście zainkasowanie trzech punktów. Sztuka ta udała się doskonale, a końcowy rezultat meczu to 3-0 dla drużyny z Europy.

Dziesiąty mecz to starcie Litwy i Słowacji. Lepiej w ten mecz weszli Litwini i po szybko zdobytych dwóch golach spokojnie kontrolowali przebieg spotkania. Ambitni Słowacy atakowali zawzięcie licząc na gola kontaktowego, jednak nadziali się na dwie szybkie kontry, w wyniku czego przegrali 0-4, pokazując jednak wolę walki i do końca dążąc do zdobycia bramki.

W następnym meczu zdecydowanie najlepiej wyglądająca w tej grupie pod względem technicznym drużyna Bośni i Hercegowiny spotkała się z bardzo silnym oporem Szwajcarii. Ataki Bośniaków umiejętnie i skutecznie rozbijane były przez szwajcarską obronę, jednak udało im się dwukrotnie sforsować zasieki przeciwnika i ostatecznie zwyciężyli 2-0, zapewniając sobie udział w fazie pucharowej.

Mecz dwunasty to wyniszczająca wymiana ciosów pomiędzy Luksemburgiem i Tajlandią, zakończona zwycięstwem Europejczyków 2-1. Oba zespoły zaprezentowały futbol na „tak” i pokazały, że zależy im na sprawieniu radości dopingującym ich kibicom.

Kolejne spotkanie to mecz o awans do ćwierćfinału. Bój o ten zaszczyt stoczyły Litwa i Szwajcaria. Ciężar gatunkowy meczu nie przytłoczył zawodników żadnej z ekip. Pokazali wielkie umiejętności, ducha gry i chęć zwycięstwa. Zwycięsko z tej batalii wyszli Litwini, którzy po bramkach Artioma Spelmana oraz niesamowitego Vytautasa Radzeviciusa pokonali Szwajcarów 2-1, zapewniając sobie wyjście z grupy obok Bośni i Hercegowiny.

W przedostatnim spotkaniu Słowacy wygrali 3-1 z Tajlandią, w dobrym stylu żegnając się z turniejem. Tajowie zaś pokazali, że sport to świetna zabawa i rewelacyjnie zaprezentowali się jako radosna i pełna zapału drużyna, która po poprawieniu kilku elementów gry w przyszłości może rywalizować z najlepszymi.

Na deser rozgrywek grupy C dostaliśmy popis profesjonalizmu Bośni i Hercegowiny, która rozbiła Luksemburg 4-0, pokazując, że nie osiada na laurach. Nawet będąc pewnymi awansu z pierwszego miejsca, Bośniacy nie zamierzali zdejmować nogi z gazu. Wręcz przeciwnie, wrzucili wyższy bieg i zaprezentowali wiele ciekawych akcji, stawiając się w roli jednego z faworytów turnieju.

Grupa D

1. Rosja
2. Argentyna
3. Holandia
4. Słowenia
5. Bułgaria
6. Estonia

Mecz Drużyny Wynik
1 Rosja vs Argentyna 1:0
2 Holandia vs Estonia 6:0
3 Słowenia vs Bułgaria 0:1
4 Rosja vs Estonia 4:0
5 Argentyna vs Bułgaria 1:0
6 Holandia vs Słowenia 8:0
7 Rosja vs Bułgaria 4:0
8 Estonia vs Słowenia 1:8
9 Argentyna vs Holandia 1:3
10 Rosja vs Słowenia 4:0
11 Bułgaria vs Holandia 2:1
12 Estonia vs Argentyna 1:5
13 Rosja vs Holandia 5:0
14 Słowenia vs Argentyna 0:2
15 Bułgaria vs Estonia 5:0

 

Drużyna
Punkty Bramki
strzelone
Bramki
stracone
1 Rosja 15 18 0
2 Holandia 12 19 7
3 Argentyna 9 9 5
4 Bułgaria 6 7 7
5 Słowenia 3 8 16
6 Estonia 0 2 28

W pierwszym meczu grupy D, uznawanej przed turniejem za „grupę śmierci”, kibice dostali w prezencie nie lada gratkę – wielki pojedynek Argentyny i Rosji. Z drużyną z Ameryki Południowej był problem od pierwszego kontaktu. I to wielki problem, który mieli wszyscy na turnieju. Argentyńczyków po prostu nie dało się… nie lubić 🙂 Rozśpiewani, roześmiani, zapraszający do wspólnej zabawy innych uczestników i kibiców, tworzyli zdecydowanie jedną z najbarwniejszych i najradośniejszych ekip. Do radosnego usposobienia Argentyna potrafiła także dołożyć niebagatelne umiejętności piłkarskie. W pierwszym spotkaniu jednak trafiła na godnego siebie rywala, idealnie poukładaną drużynę Rosji, w której każdy wiedział, co do niego należy. Każdy trybik tej machiny działał bez zarzutu, każdy z zawodników dawał z siebie wszystko. Żelazna dyscyplina plus świetne wyszkolenie Rosjan dało im wygraną 1-0 z prezentującą doskonały, techniczny futbol Argentyną. Ten mecz zapowiadał niesamowite emocje w tej grupie i był świetnym prognostykiem na przyszłość, a decydującą bramkę zdobył Naumov Nikita grający z numerem 7.

Nie zdążyły jeszcze opaść emocje z pierwszego meczu, a już w drugim popis umiejętności postanowiła dać drużyna Holandii, pokonując Estonię 6-0 i uświadamiając wszystkim kibicom i rywalom, jak ciężko wskazać faworyta grupy D. Hattrickiem w tym spotkaniu popisał się Hassan Boutayeb, świetnie wyszkolony zawodnik o wszechstronnych umiejętnościach. Czyste konto zachował holenderski bramkarz Adil Zouyne, pewny punkt drużyny.

Mecz numer 3 to starcie Słowenii i Bułgarii. Nie ustawały jeszcze komentarze o dwóch pierwszych spotkaniach, a trzecie dobitnie pokazało, iż przedturniejowe przypuszczenia o „grupie śmierci” nie były bezpodstawne. Drużyny Słowenii i Bułgarii pokazały, że niestraszna im rywalizacja z żadną ekipą. Dały pokaz świetnego futbolu, zwycięsko z tej konfrontacji wyszli Bułgarzy wygrywając 1-0. Po tym meczu kibice zacierali ręce na myśl o dalszych wydarzeniach w grupie D, a było na co czekać…

W kolejnym spotkaniu Rosjanie pokazali, że żelazna dyscyplina taktyczna będzie towarzyszyła im przez cały turniej. Po pokazie drużynowego futbolu pokonali pewnie Estonię 4-0, zajmując pozycję lidera i ze spokojem obserwowali kolejne mecze rywali. Rosja imponowała podziałem ról i zespołowością. Drużyna nie kreowała gwiazd, dzieliła się piłką, co powodowało, iż przeciwnik nie miał pojęcia z której strony zostanie zadany następny cios.

Na następne spotkanie rozdrażniona porażką w meczu otwierającym grupę Argentyna wyszła z postanowieniem jak najszybszego strzelenia gola. Plan jednak nie był łatwy do wykonania, gdyż naprzeciw siebie mieli bardzo twardych Bułgarów, którzy także chcieli awansować do ćwierćfinału.
Po kolejnym kapitalnym meczu Argentyna okazała się o jednego gola lepsza i wygrała 1-0. Emocje w tej grupie były niesamowite, kibice rozgrzani do czerwoności z niecierpliwością czekali na kolejne potyczki.

W meczu numer 6 znająca wyniki rywali reprezentacja Holandii podejmowała waleczną Słowenię. Pomarańczowi pokazali wielką klasę, demolując przeciwników 8-0, a główne role w tym pogromie grali Hassan Boutayeb i Nasser Khattabi. Holendrzy tym wynikiem wywarli presję na konkurentach, a kibicom dali wielkie emocje towarzyszące rozgrywkom tej grupy.

Rozpędzona na dobre drużyna Rosji nic sobie jednak nie robiła z popisów rywali i w kolejnym meczu z Bułgarią pokazała skuteczny do bólu futbol, który dawał im sukces w każdym meczu. Tym razem pokonali przeciwników 4-0, a dwa gole zdobył Zemtcov Aleksandr z numerem 10. Odporność psychiczna i świadomość wyznaczonego celu zdawały się być niezniszczalną bronią Rosjan.

W ósmym meczu Słowenia podejmowała Estonię. Wykazujący olbrzymią chęć zmazania plamy po poprzedniej porażce Słoweńcy zaczęli mecz bardzo agresywnie, mocno naciskając rywala na jego połowie. Taktyka ta okazała się zabójczo skuteczna, gdyż końcowy rezultat to 8-1 dla Słowenii.

Na kolejne spotkanie rozgrywane w ramach grupy D wybrała się duża ilość kibiców i obserwatorów. Nie mogło to dziwić, gdyż grany był tu jeden z największych futbolowych klasyków, mecz Argentyna-Holandia. Zespoły nie zawiodły oczekiwań, racząc nas spektaklem, który na długo pozostanie w pamięci. Wymiana ciosów, piękne sztuczki techniczne, polot, fantazja, zaangażowanie – w tym spotkaniu nie brakowało niczego. Nie zabrakło również goli, Holandia zwyciężyła 3-1, dwoma trafieniami popisał się Nasser Khattabi, a dwiema asystami Hassan Boutayeb. Ręce oglądających ten spektakl kibiców same składały się do oklasków, drużyny stanęły na wysokości zadania.

Mecz numer 10, Rosja-Słowenia udowodnił, że Sborna nie zamierza oglądać się na kogokolwiek i dalej gra swoje. Tym razem ofiarą padli Słoweńcy, pokonani 4-0, a Rosjanie kolejny raz pokazali znane już walory i urośli do rangi faworyta całej imprezy. Pozostałe drużyny z zazdrością patrzyły na ich konsekwencję w grze i doskonałą realizację założeń taktycznych.

Następny mecz to kolejny zacięty bój pomiędzy dwoma równorzędnymi rywalami. Bułgaria uległa w nim Holandii 1-2, a wynik ten stawiał reprezentację Oranje w uprzywilejowanej sytuacji przed ostatecznymi rozstrzygnięciami w „grupie śmierci”.

Mecz dwunasty to istna futbolowa fiesta w wykonaniu Argentyny, która 5-1 rozbiła Estonię. Albicelestes zaprezentowali pełen technicznych popisów spektakl, zwieńczony strzeleniem pięciu pięknych bramek po niekonwencjonalnych, zespołowych akcjach. Wart podkreślenia jest fakt, że łupem bramkowym po równo podzieliło się między sobą pięciu argentyńskich zawodników, którzy dali pokaz koleżeństwa i piękna piłki nożnej!

Spotkanie numer 13 wzbudziło ogromne emocje, gdyż wiadome już było, że zagrają w nim drużyny mające zapewnione wyjście z grupy, czyli Rosja i Holandia. Stawką meczu była pozycja lidera i teoretycznie lepsza perspektywa ćwierćfinałowego rywala. Bezkompromisowi przez całe grupowe rozgrywki Rosjanie i tym razem okazali się bezkonkurencyjni, rozbijając Holendrów aż 5-0! Rozmiary zwycięstwa szokowały równie mocno jak fakt, że w całych rozgrywkach Rosja nie straciła jeszcze żadnego gola!

Przedostatnie spotkanie grupy D to pożegnanie z turniejem ekip Słowenii i Argentyny. Obie drużyny postanowiły godnie zaprezentować się na boisku i dać radość zgromadzonym kibicom. Lepsi w tym pokazie radosnego futbolu okazali się Argentyńczycy, zwyciężając 2-0 i pozostawiając po sobie kapitalne wrażenie. Mimo braku awansu do ćwierćfinału uśmiechy nie schodziły z ich twarzy, a do wspólnych śpiewów zapraszali wszystkich napotkanych na swej drodze. Maxi Ojeda, Nicolas Bonavota i ich koledzy zyskali tego dnia przyjaciół na całym świecie!

Ostatnią rozgrywką „grupy śmierci” i zarazem całej fazy grupowej turnieju było wygrane przez Bułgarów 5-0 spotkanie z Estonią. Dobrze poukładani Bułgarzy nie dali sobie zrobić w tym spotkaniu krzywdy, pewnie kontrolując przebieg meczu i nie pozwalając Estończykom na rozwinięcie skrzydeł.

ĆWIERĆFINAŁY

 

 

A1 Polska 2
2:0
B2 Węgry

 

B1 Białoruś
0:5
A2 Polska 1

C1 Bośnia
i Hercegowina
1:1 k. 3:4
D2 Holandia
D1 Rosja
1:0
C2 Litwa

Polska II 2:0 Węgry

Jako pierwsi w niedzielny poranek na boisku głównym Pepsi Areny zameldowali się zawodnicy Polski II oraz Węgier. Polacy zajęli w swojej grupie pierwsze miejsce z kompletem punktów, Węgrzy zaś awansowali do ćwierćfinału z drugiej pozycji, uznając wyższość Białorusi. Postawa drużyn od początku spotkania dawała odczuć wagę tego meczu. Wzajemnie badanie się, czujna gra w defensywie, obawa przed stratą głupiej bramki. Lepiej psychicznie wytrzymali to starcie reprezentanci Polski. Po dwóch świetnych akcjach Adriana Kruszyńskiego i Damiana Szwata, którzy stworzyli niesamowity duet i zdobyli po golu asystując sobie przy tym nawzajem, Polacy pokonali Węgrów 2-0. Bezbłędnie w polskiej bramce spisywał się Daniel Segiec, jeden z najlepszych golkiperów całych zawodów.

Mecz ten pokazał, że żarty się skończyły i poziom rozgrywek jest bardzo wysoki. Mądra gra obu zespołów, odpowiedzialność za wynik i duże umiejętności – to wszystko cechowało ten pojedynek. Polska II w półfinale! Takie rozpoczęcie fazy pucharowej zwiastowało ogromne emocje drugiego dnia rywalizacji.

Polska I 5:0 Białoruś

Jako drudzy w ćwierćfinałach okazję zaprezentowania swoich umiejętności otrzymali zawodnicy Polski I oraz Białorusi. Białorusini to zwycięzcy wyrównanej grupy B, zaś Polacy zajęli drugie miejsce w grupie A, po porażce z rodakami. Mecz ten miał odpowiedzieć na pytanie, jak reprezentacja Polski zareaguje na wydarzenia z ostatniego meczu grupowego. A zareagowała perfekcyjnie, to była wymarzona odpowiedź dla wszystkich, którzy wątpili w jedność polskiego zespołu! Nasi reprezentanci, naładowani energią i prowadzeni przez napędzanego sportową złością Kubę Matusiaka, który strzelając cztery gole w tym spotkaniu pewnie zmierzał po koronę króla strzelców turnieju, pokazali serce do gry, nieustępliwość i dojrzałość.

Czyste konto zachował bramkarz reprezentacji Polski Krzysztof Kot, przed którym zasieki obronne ustawił kierujący defensywą kapitan zespołu Maciej Glaubert, wspomagany przez Mateusza Śliwę na zmianę z Bartkiem Długoszem. Popłoch w szeregach Białorusi siali wszędobylscy Kamil Maślanik i Daniel Segiec, oraz Damian Bandurow, zdobywca piątej bramki. Polska I dołączyła do kolegów z Polski II w półfinale, co oznaczało pewne miejsce na podium i medal dla przynajmniej jednego z tych zespołów!

Bośnia i Hercegowina 1:1 Holandia

karne 3:4

Trzeci ćwierćfinał to starcie bezapelacyjnych zwycięzców grupy C – Bośni i Hercegowiny oraz drugiego zespołu grupy D, zwanej też „grupą śmierci”- Holandii.

Był to spektakl na najwyższym poziomie, oglądając to spotkanie miało się wrażenie iż grają dorośli, świadomi taktycznie piłkarze. Oba zespoły zaprezentowały szeroki repertuar rozwiązywania ataków, poparty niesamowitymi umiejętnościami technicznymi. Prowadzenie Holendrom zapewnił Nasser Khattabi po świetnej asyście Hassana Boutayeba. Duet ten rozumiał się bez słów i siał zamęt w szeregach rywali. Wyrównanie Bośni i Hercegowinie zapewnił jej lider Ahmet Lihić kapitalnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego. Ten zawodnik zdecydowanie jawił się jako najlepiej wyszkolony piłkarz turnieju pod względem techniki użytkowej. Sprawnie operował obiema nogami, do tego mądrze kierował grą swojego zespołu.

To niezwykle emocjonujące spotkanie zakończyło się remisem 1-1 i zwycięzcę musiał wyłonić konkurs rzutów karnych. W pierwszych trzech seriach zawodnicy obu drużyn okazali się bezbłędnymi egzekutorami „jedenastek”, więc potrzebna była dodatkowa seria, do pierwszego błędu. Świetnie rzut karny wybronił holenderski bramkarz Adil Zouyne, a po chwili jego kolega pewnym, precyzyjnym strzałem zapewnił Oranje awans do półfinału!

Litwa 0:1 Rosja

W ostatniej parze ćwierćfinałowej spotkały się druga drużyna grupy C – Litwa oraz przebijająca się przez turniej niczym taran Rosja, zwycięzca ekstremalnie trudnej grupy D. Żadna z drużyn nie siliła się na konwenanse, spotkanie od początku przypominało bitwę, cios za ciosem wyprowadzała raz jedna, raz druga drużyna. Trenerzy gestykulowali, wspomagali swoich zawodników licznymi podpowiedziami, a wskazać zwycięzcę tej niezwykle wyrównanej, stojącej na wysokim poziomie potyczki było niezmiernie trudno. Minimalnie lepsi w tym wyniszczającym boju okazali się do bólu regularni i niesamowicie wręcz pewni swoich umiejętności i cierpliwi Rosjanie, którzy za swoją postawę zostali nagrodzeni pięknym golem Batyrkaev Denis grający z numerem 4, dającym upragnioną przepustkę do półfinału Mistrzostw Świata, gdzie czekała już reprezentacja Polski I.

PÓŁFINAŁ

 

 

Polska 2
0:0 k. 4:5
Holandia

 

Polska 1
1:0
Rosja

 

MECZ O III MIEJSCE

 

 

Polska 2
3:3 k. 5:6
Rosja


 

FINAŁ

 

Polska 1
3:2
Holandia


Finał Mistrzostw Świata

Polska I 3:2 Holandia

Polska Mistrzem Świata!!!

Drużyna biało-czerwonych zwyciężyła na I Mistrzostwach Świata Dzieci z Domów Dziecka w Piłce Nożnej. Wszyscy, którzy byli na stadionie zobaczyli wielkie, niezapomniane widowisko i wyrównaną walkę dwóch świetnych drużyn, Polski i Holandii. Takiego finału nie powstydziliby się futboliści mistrzostw świata. Na Youtubie już można obejrzeć fragmenty meczów.

Prowadzenie zmieniało się co chwila. Niestety, przy wyniku 1:2 nasz najlepszy zawodnik, Kuba Matusiak, otrzymał prawidłowo czerwoną kartkę za faul taktyczny. Wszyscy byli pewni, że już po meczu. I cóż się dzieje? Polska husaria budzi się do walki. Wszyscy Polacy walczą jak w transie. Nie ma mowy o jakimkolwiek załamaniu. Do wolnego podchodzi Mateusz Śliwa i strzela przepiękną bramkę. Jest 2:2! Parę tysięcy ludzi szaleje na trybunach Legii. Wszyscy myślą, że może Polska wytrzyma do końca i będą karne. Ależ nie. Rzut wolny i do wolnego podchodzi po raz drugi Mateusz Śliwa. Przepiękny strzał nie do obrony i jest 3:2! Za chwilę koniec spotkania. Polska jest Mistrzem Świata! To niesamowite, spełniło się marzenie wszystkich chłopaków. Takiego wybuchu radości jeszcze nigdy nie widziałem. Wszyscy są szczęśliwi. Bramkarz reprezentacji Polski mówił z przejęciem, gdy przed meczem usłyszał hymn, poczuł w sobie dumę, siłę i pewność, że Polska musi zwyciężyć. I zwyciężyła!
Gratulujemy wszystkim piłkarzom reprezentacji Polski.

Opiekowali się nimi mgr Andrzej Ujma z domu dziecka im. J. Korczaka w Kłobucku i mgr Tomasz Hałat z Zespołu Opiekuńczo-Wychowawczego nr. 2 w Sosnowcu.

MECZ O III MIEJSCE

POLSKA II 3:3 ROSJA
karne 5:6

W meczu o III miejsce spotkały się ekipy, które miały apetyt na końcowy triumf w turnieju. Mimo porażek w półfinałach ani myślały o spuszczaniu głowy i odpuszczaniu „finału pocieszenia”. Dzięki temu kibice zgromadzeni na stadionie warszawskiej Legii byli świadkami spektaklu, który jeszcze na długo zostanie w ich pamięci. Polska II rozpoczęła to spotkanie wyśmienicie, dwa gole zdobył Adrian Kruszyński, lider swojej reprezentacji. Wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, Polacy spokojnie rozgrywali piłkę i można było się powoli szykować do meczu finałowego, ale… w tym momencie w Rosji obudził się duch walki. Po oblężeniu polskiej bramki i frontalnych atakach wszystkimi siłami Rosja po dwóch golach Nikity Naumova  i trafieniu samobójczym wyszła na prowadzenie 3-2!!! Taki scenariusz, który jeszcze kilka chwil wcześniej wydawał się nieprawdopodobny, na ten moment dawał Rosjanom brązowe medale Mistrzostw Świata! Kiedy już powoli szykowali się do ich odbioru, w ostatniej akcji meczu Adrian Kruszyński skompletował hattricka doprowadzając do wyniku 3-3 i przedłużając nadzieje medalowe Polaków!
Po raz kolejny o wyniku Polski II musiały tego dnia zadecydować rzuty karne.
Doskonali rywale naprzeciw siebie, stawka meczu to III miejsce Mistrzostw Świata. Ale to nie paraliżowało, wręcz przeciwnie, oba zespoły niezwykle skoncentrowane i pewne. Pierwsze pięć serii rzutów karnych wykonane bezbłędnie i wynik 5:5, w szóstej serii myli się Polak, a Daniela Segieca pokonuje zawodnik Rosji! Po zaciętym, pełnym emocji spotkaniu Rosjanie zostają brązowymi medalistami Mistrzostw Świata!

PÓŁFINAŁY

Polska II 0:0 Holandia
karne 4:5

Pierwszy z półfinałów dobitnie udowodnił, jak niesamowicie wysoki poziom prezentowali uczestnicy tegorocznych mistrzostw. Spektakl dla najbardziej nawet wymagających koneserów futbolu, zakończony wynikiem 0-0 głównie z uwagi na doskonałą postawę obu bramkarzy, Daniela Kołacza i Adila Zouyne, którzy w nieprawdopodobny wręcz sposób ratowali swoje zespoły w sytuacjach, w których cały stadion widział już piłkę w siatce. Huraganowe ataki obu ekip, w których naprzeciw siebie stanęły dwa rozumiejące się bez słów duety, Polacy Kruszyński i Szwat, oraz Holendrzy Boutayeb i Khattabi. Żadnemu z nich jednak nie udało się zdobyć bramki i po emocjonującym meczu musiało dojść do serii rzutów karnych, które okazały się jednym z najbardziej godnych zapamiętania momentów całego turnieju. Już pierwszy rzut karny w doskonałym stylu obronił Daniel Kołacz, wprawiając kibiców w euforię, a po chwili jego wyczyn powtórzył Adil Zouyne, wyczuwając intencje Adriana Kruszyńskiego! W kolejnych dwóch seriach strzelcy byli już bezbłędni, więc do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były dodatkowe strzały, do pierwszego błędu. Kibice przeżywali deja vu, gdy Kołacz obronił karnego, a po chwili Zouyne zrobił to samo! W piątej kolejce wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, gdyż obaj bramkarze znowu skutecznie interweniowali! Szósta i siódma seria rzutów karnych to pewne strzały zawodników obu drużyn, zaś w ósmej, jak się okazało decydującej, napastnik holenderski pokonał Kołacza, zaś bohaterem spotkania i całej Holandii został Zouyne, kapitalną interwencją wprowadzając swoją reprezentację do wielkiego finału!
Polacy mogli jednak być dumni z tego spotkania, w niczym nie ustępowali Holendrom, a o awansie do finału zadecydowała nieprawdopodobna seria aż ośmiu „jedenastek”.

Polska I 1-0 Rosja

W drugim półfinale los zetknął ze sobą Polskę I oraz Rosję. Polacy na fali euforii po zdecydowanym zwycięstwie w ćwierćfinale atakowali z pasją, jeden za drugiego gotów był skoczyć w ogień, walczyli do upadłego, nie było dla nich straconych piłek! W bramce dwoił się i troił Kot, do walki mobilizował kapitan Glaubert, a szeregi obronne Rosjan starał się rozrywać Matusiak. Rosyjska machina, która w całym turnieju nie straciła do tej pory nawet jednej bramki, pokazywała to do czego przyzwyczaiła rywali i kibiców – doskonałe przemieszczanie się na boisku, świadomość zadań przydzielonych przez trenera, dyscyplinę taktyczną na najwyższym poziomie. Świetnie prezentowali się Denis Batyrkaev, Nikita Naumov, oraz Aleksandr Zemtcov . Mecz ten godzien był półfinału mistrzostw świata, oba zespoły uraczyły nas niesamowitym spektaklem, nie brakowało świetnych zagrań, męskiej walki, parad bramkarskich, a także kar indywidualnych… Kiedy większości zebranych na stadionie wydawało się, że do rozstrzygnięcia drugiego półfinału również potrzebne będą rzuty karne, okazało się, że wszystko jest możliwe! Nawet strzelenie gola niepokonanym, wydawałoby się, Rosjanom! Tej niesamowitej sztuki dokonał nie kto inny, jak najlepszy strzelec turnieju Jakub Matusiak, świetnym plasowanym strzałem lewą nogą lokując piłkę tuż przy słupku rosyjskiej bramki! Trzepot siatki i niesamowity szał radości polskiej ekipy, te dwie rzeczy zostaną najbardziej zapamiętane z całego tego spotkania. Rosja traci pierwszą bramkę w turnieju, ale skutki tego gola są dla niej tragiczne! Polska w wielkim finale Mistrzostw Świata!!!